Złość piękności szkodzi?

Disappointed people

Złość piękności szkodzi – tak mówi staropolskie przysłowie, i choć analizować te słowa można na różne sposoby, to być może warto na chwilę zatrzymać się przy tym uczuciu i zobaczyć co jest w nim takiego szkodliwego i przerażającego, że czasem łatwiej jest je tłumić niż wyrażać i przeżywać. Jakie niesie ze sobą konsekwencje nie wyrażana wprost złość?

Złość jest jednym z wielu uczuć których doświadczamy w życiu. Bywa jednak, że uczucie złości w relacji z druga osobą budzi lęk. Może pojawić się wtedy obawa, że w momencie kiedy pozwolimy sobie na autentyczność, poczujemy złość do konkretnej osoby i powiemy jej o tym, zostaniemy odrzuceni. Osoby które mają tendencje do nie wyrażania uczuć wprost i do tłumienia ich często przeżywają złość jako zagrożenie. Boją się na przykład, że jeśli dopuszczą do siebie tak pieczołowicie skrywane uczucia, stracą nad nimi kontrolę, będą same przeżywać siebie jako złe i agresywne, lub że zniszczą one jakąś dobrą, ważną relację. By nie narażać się na tego typu lęk, osoby te starają się za wszelką cenę nie dopuścić do niego np. poprzez bycie miłym, grzecznym, łagodnym, naruszając przy tym własne granice i pomijając swoje potrzeby.

Złość i pojawiający się wraz z nią lęk nieustannie na siebie wpływają. Ukrywaniu uczucia złości, które jest przeżywane jako zagrażające, towarzyszy bezradność. Kiedy czujemy się bezradni, nie jesteśmy w stanie dbać o siebie i swoje prawa zarówno poprzez wyrażanie ich jak i egzekwowanie. Skutkuje to najczęściej byciem wykorzystanym. Sytuacja ta w naturalny sposób budzi złość. Gdy pojawia się jednak trudność w zaakceptowaniu tego uczucia, wtedy wszelka energia i wysiłki ukierunkowane są na to by to uczucie odepchnąć, co znów przekłada się na jeszcze bardziej uporczywe zachowania narażające na niedocenienie i bycie lekceważonym. Paradoksalnie im bardziej boimy się złości i staramy się ją ukryć poprzez „łagodne zachowanie”, bycie taktownym czy wręcz usłużnym, tym bardziej narażamy się na odczuwanie złości, czy to poprzez ciągłą frustrację, czy poprzez to, że tymi działaniami możemy de facto złościć otoczenie.

To co może pomóc przerwać to błędne koło, to zrozumienie że myślenie „jeśli wyrażę swoją złość, to zostanę odrzucony(-ona)” jest nie do końca prawdziwe, a w każdym razie niepotwierdzone. Co więcej, zdrowe objawy agresywności, swoboda w wyrażaniu i przeżywaniu tych trudnych uczuć sprzyjają bliskości. Oczywiście ważną kwestią jest też to w jaki sposób wyrażamy złość oraz to czy osoba na której polegamy reaguje na nią w sposób stabilny i dojrzały, czy też nie. Dość często zdarza się bowiem, że osoby które tłumią i boją się wyrażać złość nie miały okazji do jej swobodnego przeżywania i wyrażania w dzieciństwie. Być może spotykały się z krzywdzącą dla nich reakcją ze strony najbliższych, kiedy podejmowały one pierwsze próby radzenia sobie z uczuciami, które się w nich pojawiały. Mogło też być tak, że w domu rodzinnym nie było przyzwolenia na przeżywanie tego typu uczuć, nie mówiło się o nich, pomijało się je. Przyczyn i powodów może być wiele, bo za każda obecną trudnością stoi indywidualna historia.

Choć doświadczenia na bazie których rozwinął się taki sposób radzenia sobie ze złością są różne, nie musi to oznaczać że i w dorosłym życiu jesteśmy na niego skazani. Często pierwszą relacją w której osoby uczą się przeżywać i wyrażać złość i być może pierwszy raz doświadczają akceptacji tych uczuć jest relacja terapeutyczna. Jeśli tak się dzieje to może być to pierwszy krok tu temu by przełożyć nowe sposoby radzenia sobie ze złością na bardziej satysfakcjonujące i bliższe relacje w realnym życiu.